Coś z jajem, czyli (z)modyfikowana pasta jajeczna

OK, Wielkanoc za pasem, więc czas na coś z jajem!
Tradycyjnie mój przepis jest baaardzo prosty i szybki w wykonie, więc oczywiście pasta jajeczna. Ale, żeby nie było, że jest nudno, to dodałam coś co bardzo ostatnio polubiłam, co jest bardzo smaczne i zdrowe. A dla malkontentów, którzy powiedzą, że to nie pasuje do tego, czy innego dania, dodam, że CHIA (hiszpańska szałwia), pasuje do wszystkiego, w każdym razie ja tak uważam. Jeśli ktoś uważa inaczej, to niech raz w życiu doda, spróbuje, a potem ocenia. Jeśli nie będzie MU pasować, to po prostu następnym razem nie doda nasion CHIA i już.
Składniki jajcarskiej pasty z nasionami chia
4 jajka
1 ogórek kiszony
10 dag sera żółtego
2 łyżki majonezu
1 łyżeczka musztardy
sól
pieprz
no i nasiona chia, na początek posypać, a w miarę jedzenia można doładować więcej
Przygotowanie
Jajka umyć, gotować 10 minut w gorącej wodzie, obrać ze skorupek… i pewnie ku waszemu wielkiemu zaskoczeniu, nie wyrzucać ich, ponieważ  można je zmielić (utłuc) i jeść… Ja do tej pory używałam ich jako nawóz do kwiatków, ale widzę, że i człowiek może się nimi nawozić.
Jajka i ogórka kiszonego pokroić w drobną kostkę, ser zetrzeć na tarce, dodać majonez, musztardę, sól, pieprz i trochę nasion chia (na poczatek np. pół łyżeczki, żeby potem nie było na mnie, że zepsułam wam pastę jajeczną, której się nie da zepsuć).
A teraz mieszamy wszystko together i gotowe.
Taka pasta najlepiej smakuje ze świeżą kajzerką (dla nie galicjan – bułeczką). A taki zestaw (bez chia oczywiście, bo to nie refundowane), jadłam w barze mlecznym Flisak, kiedy testowałam szlak barów i restaurantów.
Pasta niestety ma jedną wadę – bardzo szybko znika…
Bardzo smacznego!

Coś z jajem, czyli (z)modyfikowana pasta jajeczna