Ja na przykład nie chodzę do teatru w ogóle

Na każdym zebraniu jest taka sytuacja, że ktoś musi zacząć pierwszy. OK, no to zaczynam. Ja na przykład nie chodzę do teatru w ogóle, powiedział “rejsowy” klasyk, czyli inżynier Mamoń. Ja akurat chodzę do teatru, ale dzisiaj będzie o pewnej bardzo zapracowanej, kulturalnej sobocie. 41. Sesja Komitetu Światowego Dziedzictwa UNESCO zaczęła się 2 lipca, więc Kraków oszalał na punkcie KULTURY. Trzeba się światu pokazać, więc działo się dużo i nie wiadomo było co wybrać. Nie pozostało mi nic innego jak udać się w ten piękny, słoneczny dzień w rejs z fortepianem i Sinfoniettą.

Od godziny 10 – 14 na Arkadowym Dziedzińcu Wawelu można było uczestniczyć w maratonie fortepianowym, który był wstępem do 10. Festiwalu Wawel o Zmierzchu. Ten czterogodzinny występ można było wysłuchać za darmo, reszta letnich koncertów jest już z bilecikiem. Wawel to idealne miejsce dla muzyki klasycznej. Kompozycje Beethovena, Schuberta, Rachmaninowa, Bartoka, Bacha, Mozarta, Prokofiewa, Schumanna, Liszta i oczywiście Chopina wykonali dla nas Maria Słysz, Gabriele Agile Bajoraite, Anna Holovenko i Piotr Kowal. Miałam wrażenie, że Chopin lub Beethoven obserwują młodych pianistów a oni starają się dorównać Mistrzom.

Wczesny wieczór należał do Sinfonietty, która okazała się być kobietą. No i dobrze, bo Sinfonietta Festival to pięciodniowy maraton muzyczny w wykonaniu Sinfonietty Cracovia dedykowany kobietom: instrumentalistkom, kompozytorkom, muzom. Babski comber, Kobieta zmienną jest, Miłość, śmierć i dziewczyna — to niektóre z intrygujących tytułów tych niekonwencjonalnych koncertów. Festiwal odbędzie się w dniach 30 czerwca — 4 lipca, m. in. w pięknej Sali Siemiradzkiego w Sukiennicach i w kultowym Hotelu Cracovia. To właśnie tam w ramach clubbingu kameralnego wysłuchałam Kwartetu Smyczkowego DAFO. To był bardzo kobiecy koncert a Babski Comber na tle mozaiki made by Husarscy smakował wyśmienicie. Jeśli komuś było mało grania, mógł to kontynuować np. na dziedzińcu Pawilonu Czapskiego, gdzie odbył się kolejny koncert, ale ja spieszyłam się na Narodowe Czytanie Scenariusza „Rejsu” w Teatrze im. Juliusza Słowackiego.

1 lipca, aktorzy i amatorzy wybrani wcześniej w castingu, mieli pokazać co potrafią. Każdy mógł wziąć udział w tym spektaklu i nie ważne było pochodzenie, wiek, zarobki, funkcja i nie trzeba było być inżynierem Mamoniem. Młodzi i starzy mogli zagrać razem w tym szalonym projekcie. Ważne było poczucie humoru, improwizacja i czas na próby. Było uroczyście, prześmiewczo, podniośle, narodowo i po krakowsku. Wszyscy bawiliśmy się świetnie, a kultowe cytaty z Rejsu co chwilę padały ze sceny.

Bardzo mi przykro. Inżynier Mamoń jestem. – Bardzo mi przykro – Sidorowski. Urodziłem się w Małkini w 1937 roku w lipcu. Znaczy, w połowie lipca. Właściwie w drugiej połowie lipca. Dokładnie 17 lipca. – A w filmie polskim, proszę pana, to jest tak: nuda… Nic się nie dzieje, proszę pana. Nic. Taka, proszę pana… Dialogi niedobre… Bardzo niedobre dialogi są. W ogóle brak akcji jest. Nic się nie dzieje. A polski aktor, proszę pana… To jest pustka… Pustka proszę, pana… Nic! Absolutnie nic. Załóżmy, proszę pana. Że jak polski aktor, proszę pana… Gra, nie? Widziałem taką scenę kiedyś… Na przykład, no ja wiem? Na przykład zapala papierosa, nie? Proszę pana, zapala papierosa… I proszę pana patrzy tak: w prawo… Potem patrzy w lewo… Prosto… I nic… Dłużyzna proszę pana… To jest dłu… po prostu dłu… dłużyzna, proszę pana. Dłużyzna… Proszę pana, siedzę sobie, proszę pana, w kinie… Pan rozumie… I tak patrzę sobie… siedzę se w kinie proszę pana… Normalnie… Patrzę, patrzę na to… No i aż mi się chce wyjść z… kina, proszę pana… I wychodzę… I kto za to płaci? Pani płaci, Pan płaci.. Społeczeństwo. Przejdźmy od słów do czynów. Chciałem powiedzieć kilka słów. Pan mówi o tekście, ale pan ma na myśli wyłącznie treści, których tu nie ma. Aha. No więc jeśli to jest forma bez treści, to nie ma to waloru obiektywności, no więc jest to formalizm. I to jest groźne, ale formalizm jest jeszcze groźny dlatego, że jak nie ma tam treści, to po prostu można tam sobie podkładać różne treści i może nawet takie, które by nam tu nie odpowiadały. Proszę pana, ja jestem umysł ścisły. Mnie się podobają melodie, które już raz słyszałem. Po prostu. No… To… Poprzez… No reminiscencję. No jakże może podobać mi się piosenka, którą pierwszy raz słyszę. Pytanie kolejne. Zatem. Jak się nazywa miasto nad Wisłą. Dla ułatwienia dodajemy, że jest to imię króla, który zostawił Polskę murowaną. (…) – Panie Kazimierzu! Ma pan klucz od kabiny? – Bardzo państwa, proszę nie podpowiadać. Bardzo proszę. – Kluczbork. – Odpowiedź prawidłowa – Kazimierz. – Roman. Nam chodzi o odgłos wydany paszczą. – Patataj… Patataj… Patataj…

To był fantastyczny, kulturalny dzień. Życzę sobie i wam takich więcej!

Ja na przykład nie chodzę do teatru w ogóle