Left Fork Trailhead. Po wodzie do ukrytego kanionu

Left Fork Trailhead w Parku Narodowym Zion to miejsce, gdzie 84 % terenu to dziewiczy krajobraz, który pozostawiono dla przyszłych pokoleń. Aby się tam dostać trzeba wylosować w parkowej loterii pozwolenie, bo park wydaje tylko 80 wejściówek dziennie (zionpermits.nps.gov). Jako szczęśliwi posiadacze w/w, zaopatrzeni w neoprenowe skarpetki oraz nieprzemakalne i antypoślizgwe buty (wypożyczenie – 24$/para), jesteśmy gotowi na zdobycie The Subway. Nazwa może sugerować przejażdżkę metrem, ale nic z tego, będziemy musieli pokonać około 16 km w obie strony, ale na butach. Z początku trasa wiedzie przez płaski teren, idziemy tak około 15 minut a potem zaczynają się schody, bo trzeba zejść prawie pionowo w dół po bardzo wąskiej i krętej ścieżce. Co chwilę ktoś porusza jakiś luźny kamień, który z „lekkim” hukiem leci w przepaść. Po około czterdziestu minutach ostrej jazdy w dół jesteśmy wreszcie w kanionie, gdzie płynie sobie rzeczka o temperaturze 11 stopni. Czasami ścieżki biegną po obu brzegach rzeki, ale najczęściej to rzeka jest ścieżką. Musimy wspinać się na duże głazy, przeciskać między skałami, skakać z kamienia na kamień lub po prostu iść wodą, która sięga nam momentami do miejsca gdzie zaczynają się nogi. Tak jest na dole, bo z góry spoglądają na nas majestatyczne skały. W wielu miejscach rosną kolorowe kaktusy, pomarańczowe, żółte, różowe, są piękne, ale nie ułatwiają nam wędrówki, bo rosną akurat tam, gdzie można się czegoś przytrzymać lub podeprzeć. O tej porze roku jest tu bardzo zielono co w zestawieniu z pomarańczowymi skałami robi ogromne wrażenie. To są niezapomniane chwile nie tylko ze względu na samą przeprawę, ale także na otaczającą nas naturę, która poszalała tu podczas kreacji. Po kilku godzinach tej mozolnej, ale fantastycznej wycieczki, spotykamy Amerykanina, który jest już tu dziesiąty raz. Mówi nam, że do celu jest jeszcze około godziny. Wreszcie kanion zwęża się i zapowiada, że ma nam coś do pokazania. Skały wyrzeźbione przez wielką i małą wodę, płynącą tu miliony lat, wyglądają jak tunel w metrze (The Subway). Pełno tu dziur (potholes) tworzących małe baseny ze szmaragdową wodą o temperaturze chilling. Cel zachwycił nas kolorami i formacjami skalnymi mieniącymi się w krystalicznie czystej wodzie. Czy to raj, czy Eden? Park zaleca w tym miejscu: relax, take many photos, eat lunch and prepare for the return trip. Robimy więc tony zdjęć, zjadamy kanapki i niestety musimy opuścić to bajeczne miejsce, bo przed nami znowu kilka godzin mozolnej wędrówki z najgorszym końcowym odcinkiem, kiedy to w temeraturze około 35 stopni musimy się wspiąć po stromych ścianach kanionu. Wczoraj w Zion wychodząc na Orientation Point pokonaliśmy 19 km, 176 pięter i zrobiliśmy 32 969 kroków a dzisiaj schodząc na dno kanionu było to odpowiednio 20,7 km, 64 piętra i 34 444 kroki. Wędrówka nie należała do najłatwiejszych, ale była warta wysiłku a w takich krajobrazach, to wszystko pestka. Podobno po drodze można zobaczyć na jednej ze skał dużo śladów pozostawionych przez dinozaury, ale my w ferworze walki, nie zwróciliśmy na nie uwagi… Canyoneering shoes to dobra choć droga inwestycja, ale dzięki temu mogliśmy w miarę bezpiecznie skakać po skałach i chodzić po śliskich kamieniach. Bardzo podobała mi się ta trasa typu Armageddon zwana tu dla niepoznaki Left Fork Trailhead.

Left Fork Trailhead. Po wodzie do ukrytego kanionu